Fotograf ślubny Kraków – przeżyć swój dzień naprawdę
Classic. Italy. Natural.
Classic. Italy. Natural.

Fotografuję śluby od 15 lat.
Za każdym razem szukam tego samego — momentów, które wydarzają się naprawdę.
Dostrzec je, ułożyć w kadrze i opowiedzieć jako historię — to jest to, co robię.
Nie ustawiam, nie reżyseruję, nie buduję scen. Obserwuję i czekam na to, co jest naprawdę ważne.
Moje oko szuka piękna. Zawsze. W tremie, w łzach, w szalonej zabawie i w spokojnych chwilach między jednym a drugim punktem dnia.
Ojciec, który poprawia krawat syna. Para, która przez sekundę zostaje sama. Babcia, która patrzy z boku i nic nie mówi.
Kiedy coś dostrzegam — najpierw wpisuję to w kontekst, potem szukam bohatera, potem zbliżam się do szczegółu.
Z jednego momentu powstają trzy kadry, które razem opowiadają więcej niż każdy z osobna.
Razem z Kami patrzymy tak samo. Kiedy fotografujemy we dwoje, jedno z nas jest blisko Was, drugie widzi to, co dzieje się obok.
Całą historię — selekcję, edycję, ułożenie narracji — realizuję ja, czyli Marcin.
Szukamy par, które przeczuwają, że w tym dniu wydarza się coś pięknego i chcą, żeby ktoś to dostrzegł.
Mieszkamy na wsi pod Krakowem.
Sąsiad ma gołębie i kury, a my nasz ogród.
To tutaj odpoczywamy po ślubach, planujemy kolejne podróże i zastanawiamy się, co jeszcze chcielibyśmy zobaczyć.
Wolne niedziele spędzamy zwyczajnie. Śniadanie, spacer, badminton albo frisbee. Czasem kawa w Lanckoronie, czasem pizza w Krakowie.
Zosia, nasza córka, ma 9 lat i już zapowiada, że zostanie fotografem. Na razie włoskie plenery są dla niej głównie okazją do siedzenia w morzu. Czasem tylko wychodzi po granitę albo kawałek pizzy.
Do Włoch wracamy od lat.
Lubimy poranne caffe, małe place, na których spotykają się mieszkańcy i wieczorne spacery bez celu.
To właśnie ten rytm sprawia, że tak dobrze się tam czujemy.
Mieszkamy na wsi pod Krakowem.
Sąsiad ma gołębie i kury, a my nasz ogród.
To tutaj odpoczywamy po ślubach, planujemy kolejne podróże i zastanawiamy się, co jeszcze chcielibyśmy zobaczyć.
Wolne niedziele spędzamy zwyczajnie. Śniadanie, spacer, badminton albo frisbee. Czasem kawa w Lanckoronie, czasem pizza w Krakowie.
Zosia, nasza córka, ma 9 lat i już zapowiada, że zostanie fotografem. Na razie włoskie plenery są dla niej głównie okazją do siedzenia w morzu. Czasem tylko wychodzi po granitę albo kawałek pizzy.
Do Włoch wracamy od lat.
Lubimy poranne caffe, małe place, na których spotykają się mieszkańcy i wieczorne spacery bez celu.
To właśnie ten rytm sprawia, że tak dobrze się tam czujemy.
Villa Love to przestrzeń inspirowana włoską architekturą — jasne mury, otwarty ogród i światło obecne przez cały dzień.
To przestrzeń, w której łatwo być razem — bez napięcia i pośpiechu.
Zobacz reportaż z wesela w Villa Love i sposób, w jaki ta przestrzeń staje się tłem dla prawdziwych emocji.
Willa Słoneczna naturalnie prowadzi w stronę spokojnego, spójnego dnia.
Światło, zieleń i otoczenie, które nie dominuje a staje się pięknym kontekstem.
To ślub, który od początku miał swój kierunek.
Od ceremonii w ogrodzie, przez cały dzień, aż po plener na Sycylii.
Zobacz historię Natalii i Dawida.
Przygotowania i wesele odbyły się w Crystal Palace, natomiast ceremonia miała miejsce na dachu Hotelu Starego – z widokiem na Kościół Mariacki i panoramę Krakowa. To połączenie miejskiej elegancji z otwartą przestrzenią nad dachami miasta tworzy wyjątkową oprawę dla ślubu w samym sercu Krakowa.
Fotograf ślubny Kraków - spokojna obecność, która pozwala Wam przeżyć ten dzień po swojemu.
Villa Love to przestrzeń inspirowana włoską architekturą — jasne mury, otwarty ogród i światło obecne przez cały dzień.
To przestrzeń, w której łatwo być razem — bez napięcia i pośpiechu.
Zobacz reportaż z wesela w Villa Love i sposób, w jaki ta przestrzeń staje się tłem dla prawdziwych emocji.
Willa Słoneczna naturalnie prowadzi w stronę spokojnego, spójnego dnia.
Światło, zieleń i otoczenie, które nie dominuje a staje się pięknym kontekstem.
To ślub, który od początku miał swój kierunek.
Od ceremonii w ogrodzie, przez cały dzień, aż po plener na Sycylii.
Zobacz historię Natalii i Dawida.
Przygotowania i wesele odbyły się w Crystal Palace, natomiast ceremonia miała miejsce na dachu Hotelu Starego – z widokiem na Kościół Mariacki i panoramę Krakowa. To połączenie miejskiej elegancji z otwartą przestrzenią nad dachami miasta tworzy wyjątkową oprawę dla ślubu w samym sercu Krakowa.
Fotograf ślubny Kraków - spokojna obecność, która pozwala Wam przeżyć ten dzień po swojemu.
Fotografujemy w Krakowie i w całej Polsce. Najwięcej historii powstaje tutaj — w Krakowie i Małopolsce, potem w sąsiednich województwach i w Warszawie. Tu jesteśmy od zawsze i stąd pochodzi większość par, które do nas piszą.
Przez piętnaście lat pracy jako fotograf ślubny w Krakowie, poznaliśmy te miejsca o każdej porze dnia i roku. Wiemy jak ułożyć logistykę dnia, żeby nikt się nie spieszył.
Willa Love to nasza włoska historia pod Krakowem. Patio, taras, arkady, stoliki na zewnątrz — wszystko dzieje się w jednym miejscu, od ceremonii plenerowej po wieczór. Kiedy pogoda się psuje, arkady pod tarasem ratują ceremonię i wciąż jest pięknie.
Oaza Leńcze to z kolei historia bardziej polska — łagodne małopolskie pagórki, które momentami przypominają Toskanię. Przygotowania w klasycznym budynku, wesele w spichlerzu, a wokół przestrzeń na spokojny spacer w ciągu dnia.
Willa Słoneczna za Bielskiem-Białą znów prowadzi w stronę Italii — toskańskie krajobrazy, staw, przestrzeń. Ceremonie plenerowe wychodzą tam wyjątkowo.
Jest jeszcze klasyka. Hotel Stary — prestiż w samym sercu Krakowa, przy Rynku. I Pałac Goetz za Bochnią z parkiem, z dala od miasta. To wybór między sercem Krakowa a ciszą wokół pałacu.
Ślub w centrum Krakowa ma swój rytm. Logistyka bywa wyzwaniem — dojazdy, przejścia, czas — ale dobrze zaplanowana nie wpływa na przebieg dnia. A w zamian wystarczy wyjść na zewnątrz: w czasie krótkiego spaceru krakowskimi uliczkami mamy zrealizowany piękny plener.
Podobnie działa dobre miejsce poza miastem. Willa Love, Oaza Leńcze, Pałac Goetz. Wychodzimy z parą na piętnaście, dwadzieścia minut. Krótki spacer, chwila tylko we dwoje, z dala od gości. I wracamy na parkiet.
Kraków daje parom ogromny wybór miejsc. Warto pojeździć, sprawdzić, które jest wasze — a o tym, jak ułożyć dzień, piszemy w naszych inspiracjach.
Fotografujemy we dwoje — Marcin i Kamila. Prywatnie małżeństwo, na Waszym ślubie dwa spojrzenia w tym samym czasie.
Najprościej widać to rano. Kiedy przygotowania są w dwóch miejscach, nie musicie układać dnia pod jednego fotografa, który jeździ między lokacjami. Ja jestem z panem młodym, Kamila z panną młodą. To samo, w tym samym czasie.
Podczas ceremonii jestem przy Was. Kamila w tym czasie fotografuje z chóru albo reakcje gości — szerszy kadr, drugi plan, wzruszenia, których od ołtarza nie widać. A kiedy po ceremonii wracamy na salę, ja zostaję przy Was, a Kamila wchodzi na salę chwilę przed gośćmi — po ostatnie kadry nakrytych stołów, zanim wypełnią się życiem. Jeden fotograf rzadko ma na to szansę, bo najważniejsze jest być przy parze.
Przy dużych weselach, powyżej stu pięćdziesięciu osób, dwa spojrzenia pozwalają zmieścić całą tę wielkość i energię w historii — dlatego zwykle wtedy polecamy duo. Ale to rekomendacja, nie warunek: duże wesela fotografuję też solo, układając logistykę dnia tak, żeby niczego nie zabrakło.
Jeśli jesteśmy we dwoje zdjęć powstaje niemal dwa razy więcej. A Wy dostajecie u nas wszystkie.
I rzecz najważniejsza: te zdjęcia są nieodróżnialne. Kamila fotografuje w moim stylu — zbudowała go na latach wspólnych rozmów, analizowania kadrów, w czasie spacerów po naszym ogrodzie w czasie których dużo rozmawiamy o zdjęciach. Historia wygląda, jakby fotografował jeden człowiek, który zdążył być wszędzie.
Czy duo jest potrzebne zawsze? Nie. Kameralne wesele w jednym miejscu, bez przejazdów — mówimy wprost, że jeden fotograf wystarczy. A mimo to część par i tak wybiera nas dwoje. Czasem dla liczby zdjęć. A czasem dlatego, że panna młoda woli, żeby przy przygotowaniach była z nią kobieta.
Fotografuję śluby w Krakowie i Małopolsce od ponad 15 lat.
W tym czasie pracowałem w Hotelu Starym, Villa Love, Crystal Palace, Dworze Sieraków, Pałacu Goetz, Hotelu Vinnica, Oazie Leńcze i wielu innych miejscach w Krakowie i okolicach.
Każde z tych miejsc jest inne — ale sposób w jaki pracuję pozostaje ten sam. Jestem obserwatorem. Nie reżyserem.
Od kilku lat każdego roku wyjeżdżam z parami do Włoch — wiosną i jesienią. Wenecja, Rzym, Sycylia, Lago di Garda.
To osobny rozdział tej samej historii — spokojniejszy, tylko we dwoje, w innym świetle i rytmie.
Jeśli taki sposób fotografowania jest Wam bliski — napiszcie.