drugi dzień tej samej historii
Kilka tygodni albo miesięcy po ślubie spotykamy się we Włoszech.
Bez harmonogramu dnia.
Bez myślenia, że za chwilę trzeba wracać na salę.
Po prostu idziemy na spacer.
Pomysł na plenery we Włoszech pojawił się kilka lat temu, kiedy zaczęliśmy regularnie wracać tam z rodziną wiosną i jesienią.
Z czasem zaczęliśmy łączyć te wyjazdy z historiami naszych par.
Najpierw ślub w Polsce.
Kilka miesięcy później spacerujemy uliczkami Wenecji.
Czasem nad Lago di Garda.
Czasem w Rzymie albo gdzieś na południu Włoch, gdzie dzień płynie trochę wolniej.
To wciąż ta sama historia.
Po prostu opowiedziana w innym świetle i rytmie.
Jeździmy tam od kilku lat i zrealizowaliśmy ponad 30 plenerów w najpiękniejszych zakątkach Włoch.
Wiemy, jak wygląda Ortigia o siódmej rano, zanim pojawią się turyści.
Wiemy, gdzie w Wenecji można znaleźć ciszę.
Wiemy, które uliczki w Rzymie mają najlepsze światło wiosną.
Każda para przyjeżdża tam z innego powodu.
Jedni wracają do miejsca, które pokochali wcześniej.
Inni chcą parę dni odetchnąć po włosku i przy okazji zrealizować plener.
Jeszcze inni wybierają miasto, które od dawna chcieli zobaczyć.
Każdego roku wracamy do Włoch dwa razy — wiosną i jesienią.
Wybieramy wtedy jeden region i przez kilkanaście dni realizujemy tam plenery.
Wy wybieracie konkretny dzień z dostępnych terminów.
My jesteśmy już na miejscu.
Po naszej stronie nic nie musicie organizować.
Przyjeżdżacie na swój dzień.
My zajmujemy się resztą.
To 2-3 godzin bycia razem w pięknym miejscu.
Spotykamy się rano, zanim pojawią się tłumy.
Często zaczynamy od kawy.
Potem idziemy dalej.
Nad jezioro.
W boczne uliczki.
Na nabrzeże.
Po prostu spacerujemy i zatrzymujemy się tam, gdzie światło i przestrzeń są najciekawsze.
Zdjęcia powstają przy okazji spaceru i zatrzymywania się w wybranych przez nas miejscach.
Poniżej możecie zobaczyć kilka historii z plenerów ślubnych we Włoszech.
Od 2027 pojawia się u nas nowa możliwość.
Elopement we Włoszech: ślub we dwoje we Włoszech.
Ślub Ani i Michała odbył się w Hotel Vinnica, a na plenerze spotkaliśmy się ponownie wiosną kolejnego roku.
Miejscem naszego pleneru było Lago di Garda.
Jezioro otoczone górami, z małymi miasteczkami i kamiennymi nabrzeżami, które o poranku są jeszcze spokojne i prawie puste.
To jedno z tych miejsc, w których plener ślubny wygląda bardziej jak spacer niż sesja.
Poranek nad Gardą...
Kilka tygodni po ślubie w Willi Słonecznej w Dębowcu spotkaliśmy się ponownie – tym razem na Sycylii.
Miejscem naszego pleneru była Ortigia, historyczna część Syrakuz. Niewielka wyspa połączona z miastem mostem, pełna jasnego kamienia, wąskich uliczek i światła odbijającego się od morza.
To przestrzeń, która bardzo naturalnie prowadzi fotograficzny spacer.
Poranek na Ortigii...
Historia Pauliny i Piotra zaczęła się we Włoszech.
Kilka miesięcy przed ślubem spotkaliśmy się w Wenecji na plenerze ślubnym. Paulina i Piotr chcieli zrobić zdjęcia właśnie tutaj, ale nie chcieli odkładać sesji na kolejny rok. Terminy plenerów, które realizuję we Włoszech, w tym sezonie układały się tak, że jedyną możliwością była wiosna.
Dlatego zdecydowali się na plener jeszcze przed swoim ślubem.
Kilka miesięcy później spotkaliśmy się ponownie w Krakowie — na ich ślubie i weselu. Ale ta historia zaczęła się właśnie tutaj.
Spacer po Wenecji...
Ślub Ani i Michała odbył się w Hotel Vinnica, a na plenerze spotkaliśmy się ponownie wiosną kolejnego roku.
Miejscem naszego pleneru było Lago di Garda.
Jezioro otoczone górami, z małymi miasteczkami i kamiennymi nabrzeżami, które o poranku są jeszcze spokojne i prawie puste.
To jedno z tych miejsc, w których plener ślubny wygląda bardziej jak spacer niż sesja.
Poranek nad Gardą...
Kilka tygodni po ślubie w Willi Słonecznej w Dębowcu spotkaliśmy się ponownie – tym razem na Sycylii.
Miejscem naszego pleneru była Ortigia, historyczna część Syrakuz. Niewielka wyspa połączona z miastem mostem, pełna jasnego kamienia, wąskich uliczek i światła odbijającego się od morza.
To przestrzeń, która bardzo naturalnie prowadzi fotograficzny spacer.
Poranek na Ortigii...
Historia Pauliny i Piotra zaczęła się we Włoszech.
Kilka miesięcy przed ślubem spotkaliśmy się w Wenecji na plenerze ślubnym. Paulina i Piotr chcieli zrobić zdjęcia właśnie tutaj, ale nie chcieli odkładać sesji na kolejny rok. Terminy plenerów, które realizuję we Włoszech, w tym sezonie układały się tak, że jedyną możliwością była wiosna.
Dlatego zdecydowali się na plener jeszcze przed swoim ślubem.
Kilka miesięcy później spotkaliśmy się ponownie w Krakowie — na ich ślubie i weselu. Ale ta historia zaczęła się właśnie tutaj.
Spacer po Wenecji...